Archiwum

9-9-2008

Kazanie o. Szczepana T. Praśkiewicza ocd


Kazanie odpustowe o. Szczepana T. Praśkiewicza
wygłoszone w drugim dniu Odpustu w Piotrkowicach (9 września 2008)

            Wielki Sługa Boży, arcybiskup lwowski Józef Bilczewski, beatyfikowany przez Sługę Bożego Jana Pawła II podczas jego wizyty we Lwowie w 2001 r., i kanonizowany w Rzymie przez papieża Benedykta XVI 23 października 2005 r., napisał w jednym z listów pasterskich, że Maryja, Matka Chrystusa, dała naszemu narodowi na jego trudne dzieje trzy skarby: pierś okryła szkaplerzem, do ręki włożyła różaniec, a usta napełniła swoją pieśnią maryjną. I naród nasz, wspierany przez te skarby, szedł naprzód poprzez swoją trudną historię, dając za naszych dni światu Papieża, Namiestnika Chrystusowego, który cały, wszystek był maryjny - totus Tuus.
            Śmiem przypuszczać, że gdyby święty arcybiskup Bilczewski zwracał się do nas, gdyby mu przyszło kierować pasterskie słowo do wiernych parafii piotrkowickiej, do pielgrzymów przybywających do Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej, do tego domku nazaretańskiego, loretańskiego, będącego perełką całej naszej Ziemi Chmielnickiej, wyliczyłby on cztery skarby i powiedziałby: Maryja dała piotrkowiczanom, Maryja dała wiernym dekanatu chmielnickiego i diecezji kieleckiej cztery dary. Serce ich, tak, przyodziała szkaplerzem, do ręki ich, owszem, włożyła różaniec, usta ich, oczywiście, wypełniła swoją pieśnią maryjną, ale ponadto dała im siebie samą, zechciała zamieszkać pośród nich, zechciała pośród nich założyć swój dom!
            Tak najmilsi. Matka Najświętsza rzeczywiście dała nam więcej aniżeli innym, zechciała zamieszkać pośród naszych praojców, zechciała mieć tu, pośród nas, na tym miejscu, gdzie stoimy, swój dom!
            Jej kult na tym miejscu, nie tylko według tradycji, ale zgodnie z przekazem historycznym, powiązany jest z domkiem loretańskim w Italii, który skądinąd nawiązuje do domku nazaretańskiego, domu, w którym - jak to mówi nam Ewangelia - Maryja zamieszkała po zaślubinach z Józefem; z domem Świętej Rodziny.
            Każdy dom jest przede wszystkim sanktuarium matki. Ona go stwarza i pielęgnuje poprzez swoje macierzyństwo. Jest rzeczą konieczną, aby synowie rodziny ludzkiej posiadali dach nad głową, aby posiadali dom. Dom z Nazaretu nie był - jak wiemy - miejscem narodzenia Syna Maryi i Syna Bożego. Urodził się On jako wygnaniec, w Betlejem, w szopie. I nie mógł nawet powrócić do swojego domu nazaretańskiego, lecz musiał uciekać na wygnanie do Egiptu, gdyż czyhała na niego sroga ręka Heroda. Dopiero po jego śmierci Józef mógł wraz z Maryją i Dzieciątkiem powrócić do Nazaretu.
            Od tego czasu ów dom - dom, którego domek loretański jest upamiętnieniem - ten dom był miejscem codziennego życia Jezusa, miejscem ukrytego życia Mesjasza, domem Świętej Rodziny. Był on pierwszą świątynią, pierwszym kościołem, na którego ściany Matka Boga promieniowała światłem swego macierzyństwa, światłem płynącym z wielkiej i niepojętej Tajemnicy Wcielenia, tajemnicy Syna Bożego i Syna swego.
            W promieniu tego światła, płynącego tutaj, z tego domku nazaretańskiego, loretańskiego, wzrastały w przeszłości i wzrastają dzisiaj liczne domy rodzinne. Coraz ich więcej. Bo i dawny „Smug” piotrkowicki (jak mówiliśmy nań w moim dzieciństwie) a dzisiejszy Plac Wolności został zabudowany, przedłuża się też i mój rodzinny Grabowiec, łącząc się już prawie z Piotrkowicami, powstają nowe domy w Celinach, w Minostowicach, w Suliszowie (gdzie wracają ze Śląska na lata emerytalne nie tylko jego mieszkańcy, ale gdzie osiedlają się także rodowici Ślązacy). Na Wygwizdowie powstała oaza ciszy i skupienia o nazwie „Leśne Zacisze”, we Włoszczowicach stanął też dom Boży, kościół-kaplica p.w. św. Rafała Kalinowskiego, a przy tutejszym klasztorze istnieje „Dom Modlitwy” ściągający na dni zamodlenia i refleksji licznych naszych rodaków z najodleglejszych nawet stron Ojczyzny.
I gdybyśmy popatrzyli szerzej, także poza granice naszej parafii, wszędzie powstają nowe domy w całej okolicy, nowe domy i nowe rodziny, liczne rodziny. I każda z nich, poprzez tę tradycję chrześcijańską i maryjną naszej parafii powinna pozostawać ogniwem i niejako przedłużeniem tego światła, które promieniuje z domku loretańskiego, nazaretańskiego, promieniuje szczególnie dziś, w dniu odpustu sprawowanego w kontekście złotego jubileuszu koronacji figury Matki Boskiej Loretańskiej, w kontekście misyjnego rachunku sumienia przed peregrynacją Obrazu Ikony Jasnogórskiej.
            Dlatego też, bracia i siostry, czyniąc dzisiaj tenże rachunek sumienia i przystępując do sakramentalnej spowiedzi rekolekcyjnej, jako parafianie piotrkowiccy powinniśmy zapytać samych siebie: czy my możemy spojrzeć bez lęku na Matkę Bożą, naszą Panią Loretańską i stwierdzić, że godnie podejmujemy, zachowujemy i przekazujemy światło płynące z Jej domku loretańskiego? Czy w naszych domach kwitnie miłość, przyjaźń, zrozumienie, współpraca, życzliwość, wzajemna pomoc? Jakie więzy łączą ze sobą ludzi żyjących w jednym i tym samym domu, pod jednym i tym samym dachem? Czy zawsze sakramentalne więzy małżeństwa? A jak układa się współżycie sąsiedzkie, jakie więzy łączą ze sobą parafian, czy pomyśleliśmy kiedykolwiek o tym, że powinniśmy przecież stanowić jedną wielką rodzinę parafialną, wspólny dom duchowy opromieniony światłem domku loretańskiego? Czy można powiedzieć, że światło z tego domku loretańskiego oświeca te domy, w których teściowa nie rozmawia z synową, teść z zięciem, mąż z żoną, brat z siostrą, rodzice z dziećmi? Czy to nie jest wyzwanie i hańba dla naszej parafii, czy to nie jest policzek wymierzony Matce Najświętszej, która zechciała zamieszkać pośród nas?
            Musimy podjąć odpowiednie kroki po to, aby w naszej parafii, w cieniu domku loretańskiego, każdy dom rodzinny - symbol jedności i miłości - przezwyciężył wszystko to, co depcze i niweczy tę jedność i miłość między ludźmi. Musimy zwyciężać nienawiść, złość, sąsiedzkie waśnie i spory; musimy wykorzeniać wszystko to, co przekreśla pokój, radość, zgodę w domach rodzinnych. U podstaw wszystkiego musi się bowiem znajdować dom. Zarówno ten, który buduje i tworzy każda rodzina, jak i ten wspólny dom, który tworzymy wszyscy, a którym jest parafia rozumiana jako wspólnota wiary. A nasza parafia w Piotrkowicach obciążona jest, najdrożsi, szczególną odpowiedzialnością, obciążona w sensie pozytywnym, bo istnieje ona przy Sanktuarium Świętego Domku Loretańskiego, na który w ubiegłym wieku zwrócili swój wzrok wielcy biskupi kieleccy, więźniowie stalinowskich więzień, tj. ks. bp Czesław Kaczmarek i ks. bp Jan Jaroszewicz. Pierwszy z nich, męczeński biskup Kaczmarek, owego pamiętnego 7 września sprzed pięćdziesięciu laty, włożył na skronie Matki Bożej Loretańskiej dwie korony: cierniową koronę swoich cierpień w komunistycznym więzieniu i szczerozłotą koronę wdzięczności za swoje, kapłanów i ludu Bożego ocalenie w tym trudnym okresie historii naszej Ojczyzny. Drugi natomiast, ks. bp Jan Jaroszewicz, sprowadził w 1970 r. do Piotrkowic, pragnąc ożywienia tegoż sanktuarium, naszych współbraci karmelitów bosych, tj. synów zakonu, który „totus marianus est” – cały jest maryjny. I to ożywienie, dzięki zaangażowaniu Zakonu, rzeczywiście nastąpiło. Dlatego też obecnie, kolejny wielki biskup kielecki Kazimierz Ryczan, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i przez dwie kadencje członek Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski, zapragnął, aby właśnie tutaj, w Piotrkowicach, w najbliższą sobotę odbyły się ogólnodiecezjalne uroczystości zakończenia Peregrynacji Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w naszej diecezji kieleckiej, z udziałem przedstawicieli Konferencji Episkopatu Polski. To nas, najdrożsi, cieszy, ale i zobowiązuje: zobowiązuje do dawania świadectwa autentycznego życia chrześcijańskiego, opromienionego światłem płynącym z domku loretańskiego.
            Oto natchnienie jakie, najdrożsi, winniśmy znajdować tu w Lorecie, wpatrując się w Matkę Bożą. Oto pytanie moralne jakie powinniśmy stąd zabrać stąd ze sobą. Oto równocześnie troska, którą wobec tradycji domku loretańskiego i wobec oblicza Matki Chrystusa, winniśmy polecić i w sposób specjalny złożyć w Jej Macierzyńskim Sercu i powierzyć Jej potężnemu wstawiennictwu.
            I zechciejmy to uczynić z najgłębszym przekonaniem wiary, rozumu i serca. Ponieważ w naszej epoce, a także i w przyszłości, człowieka zbawić będzie mogła jedynie miłość, której fundamentem jest dom. Ta ziemia, dom ludzkości, będzie mogła stać się prawdziwym domem dla wszystkich jedynie dzięki miłości. Jedynie dzięki miłości będzie ona mogła stać się domem rodzin, domem narodów, domem całej rodziny ludzkiej. Bez miłości, bez tej wielkiej i prawdziwej miłości, nie istnieje dla człowieka dom na ziemi. Bez miłości człowiek jest w życiu pozbawiony wszystkiego i to nawet wówczas, gdy wydaje się, że posiada on wszystko, gdy buduje potężne wieżowce i drapacze chmur wyposażone we wszystko.
            Przyjmij o Pani Loretańska, o Matko z domku nazaretańskiego, z domku loretańskiego z Piotrkowic, przyjmij tę naszą odpustową, jubileuszową i rekolekcyjną refleksję, która jest jedną i wspólną modlitwą o dom dla człowieka naszej epoki, o dom, który przygotowuje synów ziemi, parafian i pielgrzymów piotrkowickich, mieszkańców Ziemi Chmielnickiej na wieczne spotkanie w Domu Ojca w niebie. Amen.

« wstecz




Wróć do Aktualności

Polecamy

Nasze Loreto www.rpo-swietokrzyskie.pl Głos Karmelu Starostwo MKiDN e-religijne.pl Chmielnik Loreto

Piotrkowice, ul. Kościelna 1, 26-020 Chmielnik, tel. 41 354 90 09