Archiwum

07.09.2008 r.

Kazanie ks. bp Kazimierza Ryczana z okazji jubileuszu 50-lecia koronacji figury Matki Bożej Loretańskiej w Piotrkowicach


Homilia ks. bp Kazimierza Ryczana z Mszy św. z okazji jubileuszu 50-lecia koronacji figury Matki Bożej Loretańskiej
(Piotrkowice, 07 września 2008 r.)

 
Czcigodni Bracia Kapłani,
Czcigodni Ojcowie, Kustosze Sanktuarium Matki Bożej,
Czcigodne Siostry Zakonne, Bracia zakonni,
Ukochani Pielgrzymi i Czciciele Matki Bożej.
Zgromadził nas w Piotrkowicach duch wdzięczności Panu Bogu za dar Maryi Loretańskiej, która od setek lat roztacza swą opiekę nad chmielnicką ziemią. Nie potrafimy odpowiedzieć, dlaczego Maryja chciała tu, w Piotrkowicach rozdawać łaski ludziom ufającym Bogu? Nie szukali takiej odpowiedzi nasi praojcowie. My też nie będziemy pytali. My znamy odpowiedź: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy "Bóg z nami (Mt 1,23)". Każdy jubileusz jest wychwalaniem Pana Boga. My dziś śpiewamy Panu Bogu chwałę, że obecny stał się w Piotrkowicach ze swoją łaską, hojnie rozdawaną przez ręce Maryi. Pięćdziesiąt lat temu biskup Czesław Kaczmarek, męczennik komunizmu, poprosił Stolicę Apostolską o możliwość ozdobienia koronami głowy Dziecięcia Jezus i Matki Bożej Loretańskiej w Piotrkowicach. Pisał w liście: Ta uroczysta koronacja będzie wyrazem wdzięczności za ocalenie nasze, kapłanów całej diecezji i wiernych, którzy dzielili z nami dni, miesiące i lata cierpień i doświadczeń Pańskich. Sto tysięcy ludzi przybyło na to wezwanie, by podziękować, że Bóg nawiedził lud swój. Śpiewajmy razem z Maryją Magnificat za nieprzeliczony ciąg łask, rozdawanych w czasie zaborów. Szli z tego regionu miłośnicy Ojczyzny do powstania listopadowego i styczniowego. Wielu nie wróciło. Inni zapłacili wywózką na Sybir. Płacili prześladowaniami za wierność Bogu i Ojczyźnie pracujący tu ojcowie zakonni i ludzie świeccy. Ile modlitw słyszały świętokrzyskie lasy, kryjące dole i niedole partyzantów? Ile skarg przyniesiono przed oblicze Madonny z Dzieciątkiem, bo komunizm prześladował patriotów, a chłopa nazwał pogardliwie kułakiem? Dziś, jak dzieci, wszystko przynosimy przed oblicze Maryi i prosimy o naukę na nasze teraz i na jutro. Przychodzimy, aby słuchać. Co powiesz, Maryjo?
Słuchajcie głosu Ewangelii, która powtarza za Prorokiem: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy "Bóg z nami” (Mt 1,23). Jubileusz przypomina, że Bóg jest z nami.
Zastanawiałem się, kto z ludzi trzymał w swoich rękach Jezusa – Syna Bożego. Pierwszą osobą była Matka Boża. Tej bliskości nikt Jej nie odbierze. Tej troski nikt nie może zaprzeczyć. Była dla Syna Bożego ciepłem, odwagą, pokarmem, oczyma, aniołem stróżem, drogowskazem dzieciństwa. Była Matką.
     A Józef?
– Bóg Ojciec pracowitym rękom Józefa powierzył Jezusa. Z Bożej woli Józef, człowiek milczenia, podawał chleb Jezusowi, zbudował dla Jezusa dom ziemski. Będąc opiekunem, nazywany był ojcem Jezusa. Taki zaszczyt i taka odpowiedzialność. Nosił na ręku Jezusa. Wielkość tego momentu, swoich przeżyć, uniesień serca wyraził w  milczeniu. Wszyscy wokół mówią, a Józef milczy i niesie Jezusa.
      Kto jeszcze.
– Symeonie – człowieku sprawiedliwy, człowieku prawy i pobożny. Jesteś pierwszym, któremu Maryja na kartach Ewangelii podała Jezusa. Trzymałeś w objęciach swego Zbawiciela. Wypowiedziałeś słowa proroctwa i zapragnąłeś spotkania z Bogiem Jahwe. Z Jezusem w objęciach znałeś cel życia. Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twojemu w pokoju, według Twego słowa (Łk 2,29).
      Czy tylko oni?
– W Wieczerniku Jezus oddał się w ręce ludzi, oddał się w ręce kapłanów i zamieszkał z nami. Usiłowano Go zabić. Zmartwychwstał i jest z nami. Zabijano apostołów, kapłanów, chrześcijan, a On jest pośród ludzi. Boga się nie da wypędzić spośród ludzi. Boga się nie da wypędzić z Europy. Europa jest Jego własnością. Boga nie można wypędzić z Polski. Polska jest Jego własnością. Musiałby być zabity ostatni kapłan.
– Kto może Boga wypędzić? Z duszy może wypędzić Go tylko człowiek. W dniu jubileuszu koronacji przynosimy ten ból duszpasterza, matki, ojca, żony.
Słuchajcie pielgrzymi! Kto związał się z Maryją, ten nigdy nie opuści Boga. Kto związał się z Maryją, ten nie porzuci wiary. Kto pozostaje z Maryją, ten przyjmie nawet najtrudniejsze wyzwania Boże. Nie myślmy sobie, że łatwe zadanie miał o. Maksymilian Kolbe. On Maryi powierzył swoje powołanie. Zażądał Bóg od niego świadectwa w bunkrze głodowym. Do bunkra głodowego poszedł z Bogiem. Miejsce przekleństw stało się miejscem modlitwy i pieśni. Z Maryją największe upokorzenie stało się zwycięstwem. Życie na ziemi stało się wyniesieniem w krainie świętych.
Kto związał się z Maryją, ten pozostanie przy Jezusie. Nauczyli się tego Polacy od początków swojego chrześcijaństwa. Jezus przychodził do polskich dusz razem z Maryją. Pobudowano sanktuaria. Zapełniły się drogi i ścieżki polskiej ziemi pątnikami. W każdym domu zawisła ikona Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Polski. Każde dziecko otrzymuje do ręki różaniec. Na wojnę wysyłano synów z ryngrafem Maryi. Z Maryją pozostaliśmy narodem ludzi wierzących.
      Teraz młodzi i starsi wyjeżdżają zagranicę za pracą. Czeka ich tam trud, upokorzenie, samotność. Jeden traci zdrowie, drugi roztropność, inny wiarę. Kto pozostanie związany z Maryją, ten nie straci wiary. Kto stał będzie blisko Niej, jak Józef, ten nie porzuci żony, ani dzieci, temu pieniądze nie zawrócą w głowie, ten nie wystąpi z Kościoła.
      W dniu jubileuszu koronacji pytamy o dalszą naukę. Zachwyciliście się Unią Europejską. Patrzycie z tęsknotą na pieniądze, na dopłaty do produkcji rolnej. Zapatrzeni jesteście w ziemię, w produkcję. Nie pamiętacie o Bogu. Nie wznosicie oczu do nieba. Nie prowadzicie dzieci do kościoła. Nie szanujecie dnia świętego. Nie stajecie w obronie dziesięciu przykazań.
      Słuchajcie czciciele Matki Bożej w Piotrkowicach! Parlament Europejski zdecydowaną większością 394 głosów przegłosował kolejną rezolucję, nawołującą do legalizacji zabijania dzieci poczętych jako środka na zmniejszenie śmiertelności matek. Skrytykował Kościół katolicki za ochronę życia. Skrytykowano Stanach Zjednoczonych, że występują w poszczególnych stanach w obronie życia. Drogie panie! Przypatrzcie się historii Kaina. On zabił swojego brata. Bóg upomniał się o syna Adama i Ewy. Musimy jednoznacznie ocenić europejski parlament Kainów. Kainem był Hitler. Kainem był Stalin. Kainowe są decyzje chińskich władz, które polują na kobiety w ciąży, które nie mają prawa być w ciąży. Kainami są zabójcy dzieci nienarodzonych. Kainami są parlamentarzyści Europy, którzy wymuszają na krajach ustawy ludobójcze.
      Dlaczego o tym mówisz w dniu jubileuszu? W tej sprawie nie można milczeć. Telewizja informuje, ale nie potępia zbrodni. Kto powie o zbrodni? Gdy Chrystus wjeżdżał do Jerozolimy, faryzeusze mówili: Zabroń im chwalić Ciebie. Chrystus powiedział: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą (Łk 19,40).
W dniu Jubileuszu przychodzimy do Matki Bożej w Piotrkowicach, która od wieków przebywa w domku loretańskim. Domek ten zbudowali ludzie obdarowani przez Maryję łaskami. Maryja wzywa nas dziś: Przypatrzcie się waszym domom rodzinnym. W tamtym roku rozwiodło się 71 tysięcy małżeństw. Smutne to jest, że aż 27 % stanowią małżeństwa nowo zawarte. Nosicie medaliki i krzyżyki na piersi. W domach wiszą obrazy święte. Na drogach stoją kapliczki i krzyże. A my nie wstydzimy się rozwodu. Budujecie stadiony, fabryki, lotniska, a nie potraficie zbudować domu rodzinnego.
W dniu jubileuszu przy domku loretańskim otrzymuję wezwanie do budowy domu rodzinnego. Wezwanie otrzymał też Józef. Józefie, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki (Mt 1,20). Został przy brzemiennej Maryi, chociaż tego nie rozumiał. Kto chce zbudować dom, musi porzucić myśli o rozwodzie. Na budowę domu trzeba czasu. Buduje się go do końca życia. Powiedzcie młodym, że wspólne zamieszkiwanie nie zbuduje domu. Partnerstwo seksualne nie zbuduje domu. Wolna miłość nie zbuduje domu. Janku, Staszku, Krzysztofie, Izabelo! Nie bój się przyjąć twej małżonki, twego męża! Nie mówię o partnerze. Partner się sprzykrzy. Przyjąć – to znaczy zgodzić się całym sercem, na zawsze, na dobre i na złe, na wieczność. Miłość budująca dom nigdy nie ustaje, chociaż wymaga wyrzeczeń.
      Jacek powrócił z pracy. Żona powiedziała mu, że młodszy syn z pierwszej klasy gimnazjalnej siedzi w kącie swojej sypialni i płacze. Rzucił matce pytanie: Czy tatuś jedzie do Warszawy pracować? Zaproponowano mu stanowisko w ministerstwie trzy razy lepiej płatne, jak dotychczas. Żona zostawiła decyzję mężowi. Wezwała go personalna i zadała pytanie: Czy pan pomyślał o rodzinie? Pomyślałem. Jaka jest pańska decyzja? Zostaję w starej pracy. Za pieniądze nie można kupić harmonii domu, a dorastające dzieci bardzo potrzebują ojca.
            W dniu koronacji Maryi z Piotrkowic biskup Kaczmarek, którego komuniści skazali na 12 lat więzienia, wyrażał wdzięczność za ratunek w chwili zagrożenia jego życia, kapłanów i prawdziwych patriotów. Po pięćdziesięciu latach Maryja pyta o ojczyźniany dom, o naszą Ojczyznę. Pięknieją domy, wznoszone są fabryki, remontowane są kościoły. To cieszy. Tymczasem fabryki przestały być własnością Polaków. Gazety przestały  być  własnością  Polaków. To jest  ekonomia  i  polityka.
Kochani rodzice i nauczyciele! Dom polski musi być zbudowany w sercu, w duszy. Fundamenty tego domu muszą być mocne. Fundamenty oparte na euro, na dolarze nie wytrzymają. Fundamenty te zbudowane są z krwi, ze zmagania, z nawróceń, z łez wylanych za ojcami, uprowadzonymi do niewoli. Fundamenty te zbudowane są z modlitw pielgrzymów, z sanktuariów. Budowali je nauczyciele, AK-owcy, rolnicy miłujący ziemię, robotnicy i księża. Budowała „Solidarność”. Kto nie ma w sercu Ojczyzny, ten za granicą ją zdradzi. Kto ma miłość Ojczyzny w sercu, ten walczył będzie, by jej gospodarzem był człowiek-prawdziwy rycerz Maryi. Kto miłuje Ojczyznę, ten nie podniesie ręki na Radio Maryja. Przyjmij, Panie, naszą jubileuszową medytację. Amen.
 

« wstecz




Wróć do Aktualności

Polecamy

Nasze Loreto Starostwo e-religijne.pl Loreto Szkoła Głos Karmelu Nasza Szkoła Chmielnik

Piotrkowice, ul. Kościelna 1, 26-020 Chmielnik, tel. 41 354 90 09