Archiwum

16.07.2009 r.

Uroczystość Matki Bożej Szkaplerznej w Piotrkowicach


W naszym Sanktuarium 16 lipca odbyła się Uroczystość Matki Bożej Szkaplerznej. Sumie odpustowej przewodniczył ks. Franciszek Siarek, dziekan naszego dekanatu chmielnickiego. Kazanie odpustowe wygłosił o. Andrzej Ruszała, nowo wybrany prowincjał naszej Krakowskiej Prowincji Karmelitów Bosych. Poniżej drukujemy jego treść.
 
Drodzy Kapłani, moi współbracia z tutejszej wspólnoty i Wy Siostry i Bracia obecni na tej uroczystej Eucharystii w Uroczystość Matki Bożej Szkaplerznej.
Ta największa uroczystość w naszym Zakonie stawia nam niejako przed oczy fenomen szkaplerza św. Fenomen szkaplerza, który istnieje w kościele od ponad 750 lat. I właśnie taka uroczystość jak dzisiejsza stawia przed nami pytanie oto czym jest szkaplerz, o sens szkaplerza. Oto żeby być może na nowo w jeszcze bardziej pogłębiony sposób próbować nie tylko odpowiedzieć sobie na to pytanie, ale przede wszystkim, jeżeli ten szkaplerz nosimy, a wiem, że wielu z nas nosi go, w sposób właściwy nosić szkaplerz żyjąc tym co on wyraża tak naprawdę. I my kiedy chcemy zbliżyć się do szkaplerza zrozumieć czym on jest i jaki jest jego sens, to my zawsze musimy patrzeć na szkaplerz jakby w podwójnej perspektywie: jako na pewien fenomen historyczny, który kiedyś pojawił się w kościele – i warto wiedzieć kiedy i w jakich okolicznościach się pojawił – ale też w perspektywie takiej bardziej teologicznej.
Właśnie czym jest szkaplerz, co on wyraża, jaki jest jego sens? I gdybyśmy najpierw tak bardziej od strony historycznej chcieli popatrzeć na szkaplerz, to wiadomo, że związany on jest z zakonem karmelitańskim wywodzącym się z Ziemi św., konkretnie z Góry Karmel, Zakonem Maryjnym. Sama nazwa Zakon Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel oficjalnie uznana przez Kościół już właśnie w tej nazwie ten rys maryjny Zakonu karmelitańskiego się zawiera i rzeczywiście od samego początku, pierwsi pustelnicy z Góry Karmel, to były osoby, które bardzo czciły Matkę Bożą. Później kiedy tereny Ziemi świętej pod koniec X i w początkach XI wieku były zajmowane sukcesywnie i w końcu zostały ostatecznie zajęte przez Turków, przez muzułmanów, którzy wprowadzali na tamte tereny islam – karmelici musieli uciekać z Ziemi św. Wielu z nich przypłaciło to życiem, a pozostali uciekli do Europy. W Europie byli zakonem nieznanym, no bo ze wschodu pochodzili. Wtedy choć kościół był jeszcze jednością, to napięcia pomiędzy wschodem i zachodem były już na tyle duże, że karmelici stanęli przed realną groźbą zagłady, że przestaną istnieć. Tamte czasy, to były jeszcze na dodatek takie czasy, że w myśl ustaleń Soboru Lateraneńskiego IV próbowano ograniczyć liczbę zakonów w Kościele do kilku takich najbardziej znanych. Ponieważ karmelici byli nieznanymi, dlatego powtarzam, zawisła nad nimi realna groźba, że Karmel przestanie istnieć. W Tej sytuacji karmelici, czciciele Matki Bożej, jakby instynktownie kierują swoje modlitwy do Maryi, aby jakoś zaradziła tej trudnej sytuacji. I tradycja podaje, że Maryja w ten sposób odpowiedziała na te modlitwy ukazując się ówczesnemu przełożonemu generalnemu Zakonu św. Szymonowi Stock w nocy z 15/16 lipca 1251 r. Ukazała mu się wręczając mu szatę, której dzisiaj symbolem jest szkaplerz, mówiąc: Synu, kto tę moją szatę – Maryja mówi – będzie nosił z miłości do mojego Syna i do mnie ten nie zazna ognia piekielnego. Innymi słowy: ten będzie zbawiony i temu ja przyrzekam swoją szczególną matczyną pomoc w ciągu życia, a szczególnie w godzinie śmierci.
Konsekwencje tego faktu, tego objawienia szkaplerznego jak go dzisiaj nazywamy były takie, że Zakon nasz rzeczywiście przetrwał trudne momenty o których wspominałem. I nie tylko nie przestał istnieć, ale wtedy właśnie po 1251 r. obserwujemy coraz bardziej bujny rozkwit klasztorów karmelitańskich w różnych krajach Europy. Po tej dacie obserwujemy najpierw w środowiskach karmelitańskich, a potem sukcesywnie w całym kościele gwałtowny rozwój także nabożeństwa maryjnego właśnie w znaku szkaplerza. Rozwój tego nabożeństwa był potwierdzany prawie od samych początków przez Stolicę Apostolską, przez poszczególnych papieży. I właściwie przez wieki tak trwało aż praktycznie do dzisiejszego dnia. Mamy pewnie jeszcze w pamięci jak Ojciec św. Jan Paweł II wielokrotnie też publicznie przyznawał się, że on sam nosi szkaplerz. Z okazji Jubileuszu 750–lecia szkaplerza wydał specjalnie list potwierdzający właśnie ten przywilej związany ze szkaplerzem.
Tak to więc wygląda od strony historycznej ta prawda o szkaplerzu. Natomiast pozostaje otwarte pytanie o sens szkaplerza. Gdybyśmy chcieli na to pytanie w sposób właściwy odpowiedzieć, to wydaje mi się, że trzeba by tutaj wyjść od spojrzenia na szkaplerz jako na szatę Maryi. Właśnie w tym widzeniu Maryja objawia się św. Szymonowi jako dająca mu swoją szatę. Szata czyli część ubrania. I tutaj ważne jest by na szatę, ubranie próbować popatrzeć oczami Biblii. Okazuje się, że to pojęcie szaty w Biblii jest o wiele większe od naszego dzisiejszego rozumienia czym jest ubranie. Dlatego że dla nas ubranie to jest coś co jest zewnętrzne względem człowieka. Ubrania zmieniamy sobie. Ubranie właściwie dziś służy ochronie przed zimnem, przed niepowołanym wzrokiem. W Biblii ubranie jest zawsze głęboko związane z osobą która nosi to ubranie. Do tego stopnia, że jest wręcz synonimem osoby noszącej ubranie. I są takie fragmenty w Starym Testamencie, kiedy zabrać komuś ubranie znaczyło targnąć się na osobę, która to ubranie nosi. Dosłownie. Pamiętamy może taki przypadek z życia Dawida, kiedy był ścigany przez króla Saula. Kiedy Saul zasnął w jaskini, Dawid podszedł do króla i odciął mu kawałek płaszcza. I kiedy autor natchniony mówi, że zadrżało z tego powodu, z lęku serce Dawida, bo uświadomił sobie, że podnosząc rękę na szatę, podniósł rękę na króla samego. Szata synonim tego, który nosi tę szatę. I na odwrót. Dać komuś swoją szatę zawsze znaczyło dać jemu siebie samego. Dać mu swoje serce, dać mu swoją miłość, swój szacunek, dać mu całe bogactwo swojego ducha.
Prorok Eliasz czczony także w zakonie karmelitańskim, kiedy daje swój płaszcz, szatę Elizeuszowi, swojemu następcy to czytamy właśnie w Piśmie św., że w tym momencie duch prorocki spoczął na Elizeuszu. A więc ten symbol płaszcza jest oznaką tego, że rzeczywiście duch Eliasza staje się od tego momentu także duchem Elizeusza. W tym kontekście możemy dopiero zrozumieć sens szkaplerza. A więc, że Maryja daje nam w szkaplerzu, w znaku szkaplerza swoją szatę czyli patrząc niejako oczyma Biblii my rozumiemy to, że daje nam siebie samą, bo szata jest niejako synonimem tego kto tę szatę nosi. W tym wypadku Maryi.
A więc kiedy Maryja w znaku szkaplerza daje nam siebie, tzn. daje nam całe to bogactwo duchowe, które w sobie nosi. A to bogactwo jest przeogromne. Daje nam to co ma najcenniejszego, a więc Chrystusa swojego Syna. Tego który jest naszym wszystkim. Czyli jakby w tym znaku my przyjmujemy wszystko to co jest nam potrzebne do komunii, do bliskiej relacji z Bogiem w Jezusie Chrystusie. I tak samo jeśli my przyjmując szkaplerz właśnie decydujemy się na to, że przyjmujemy tę szatę Maryi nosząc ją na szyi, decydujemy się na to, by ta szata Maryi stała się niejako naszą własną szatą przez nas noszoną. To my decydujemy się jakby przyjąć Maryję w tym znaku szaty, jej szaty. Przyjąć ją z całą wiarą i miłością, przyjąć Ją tak jak w Ewangelii przed chwilą słyszeliśmy, jak pod krzyżem wziął do siebie Maryję św. Jan umiłowany uczeń Chrystusa. I skoro szata Maryi ma stać się naszą szatą tzn. decydujemy się przyjmując szkaplerz jakby odzwierciedlić w sobie cnoty Maryi, Jej wiarę, Jej nadzieję, Jej miłość, Jej pokorę, Jej czystość, Jej posłuszeństwo Bogu. Bo ta szata Maryi ma być naszą szatą jak gdyby naszą tożsamością chrześcijan. A więc widzimy, że chodzi tu o głęboką taką bliskość teologiczną, głęboką rzeczywistość wiary. I my nigdy, nigdy nie możemy patrzeć na szkaplerz jako tylko przedmiot taki materialny z dwóch kawałków sukna czy medalika szkaplerznego, który nosimy na piersiach. Nigdy nie możemy szkaplerza traktować jako coś w rodzaju amuletu, że wystarczy go zawiesić, a on już automatycznie, magicznie będzie nas chronił przed jakimś złem. Często tak ludzie zawieszają sobie jakieś tam różne zęby jakiś zwierząt czy inne jakieś tam przedmioty. I warto to sobie uświadomić dzisiaj w Uroczystość Matki Bożej Szkaplerznej. Powinniśmy sobie uświadomić przede wszystkim my, którzy przecież też dłużej czy krócej nosimy szkaplerz św., żeby odnowić w sobie świadomość tego co nosimy tak naprawdę i co to oznacza dla nas? Także i ci, którzy być może nie przyjęli szkaplerza, a może zechcą to uczynić powinni być świadomi tego, że kiedy przyjmują szkaplerz co tak naprawdę czynią, co tak naprawdę przyjmują.

Prośmy, żeby Maryja, Królowa i Ozdoba Karmelu, tak w naszym zakonie nazywana, ta która ofiarując nam szkaplerz, czyli siebie samą nam ofiaruje i ofiaruje nam także swojego Syna otwierała nas na te prawdy o szkaplerzu, które jednocześnie są prawdami zbawczymi, prawdami, które dają życie, które otwierają nas na łaskę, które otwierają nas na macierzyńską, wstawienniczą obecność Maryi w naszym życiu. Amen.                          (Tekst nieautoryzowany)


« wstecz




Wróć do Aktualności

Polecamy

Chmielnik Loreto e-religijne.pl Starostwo Głos Karmelu Nasze Loreto Szkoła Nasza Szkoła

Piotrkowice, ul. Kościelna 1, 26-020 Chmielnik, tel. 41 354 90 09