Czytelnia

Rachunek sumienia


Rachunek sumienia nie ma nic wspólnego z tymi rachunkami, jakie przychodzą i przyprawiają nas o zawrót głowy. Nie ma też nic wspólnego z paragonem fiskalnym, jaki otrzymujemy niemal przy każdych zakupach. Nie jest wreszcie bezdusznym zestawieniem tego co "na plus" i "na minus". Czym zatem jest rachunek sumienia? Jak dobrze go przeprowadzić, przygotowując się do spowiedzi? O czym w rachunku sumienia nie można zapomnieć?

Najważniejsze jest to, aby nie robić go byle jak, po łepkach. Czasem mam wrażenie, że niektórzy siedząc przy konfesjonale zdążą jedynie poprzewracać kartki w książeczce, ale nie robią rachunku sumienia. To zaś sprawia, że później spowiedź jest byle jaka, chaotyczna. Najlepiej przygotować się więc przez rachunek sumienia do tego sakramentu wcześniej, w domu lub też przyjść do kościoła wcześniej i zrobić go w świątyni. Trzeba dać sobie czas.

Należy rozpocząć go znakiem krzyża, a następnie wezwać na pomoc Ducha Świętego. Chodzi przecież o stanięcie w prawdzie i zobaczenie w Bożym świetle swojego życia. Ta prośba do Ducha Świętego, to nie tylko modlitwa o dobre zrobienie rachunku sumienia, ale także przeżycie dobrze całej spowiedzi. Można posłużyć się tu modlitwą opartą o własne słowa lub też gotowymi formułami modlitwa do trzeciej Osoby Trójcy Świętej.
Po tej modlitwie następuje już właściwy rachunek sumienia. Warto jednak na jego początku nie tyle zagłębić się w grzech, co najpierw patrząc na ten czas od ostatnie spowiedzi, zobaczyć co z pomocą łaski Bożej udało mi się pozytywnego zrobić. Takie patrzenie pozwoli nam właściwie zobaczyć nasze grzechy, a jednocześnie nabrać postawy wdzięczności wobec Boga za Jego dobro.

Dalej następuje przypomnienie sobie własnych grzechów. Można zrobić to na wiele sposobów. Każdy musi w tym względzie wypracować sam osobistą metodę. Dla bardziej zaawansowanych w robieniu rachunku sumienia może być też dokonywanie go w oparciu o fragment biblijny. Zawsze jednak muszę zapytać o moją miłość do Boga, innych ludzi i siebie samego, a zatem to, co zawarte jest w Przykazaniu Miłości. Dobrą okazją do tego są specjalne nabożeństwa pokutne i gotowe rachunki sumienia w książeczkach czy też opracowania dla konkretnego stanu życia.

Jednak i one mogą okazać się "niebezpieczne". Dlaczego? Po pewnym czasie człowiek przyzwyczaja się do pewnych schematów i może nie widzieć pewnych problemów. Dlatego bardzo ważne jest, aby co jakiś czas zmieniać formułę tego rachunku sumienia. Wtedy łatwiej będziemy mogli zobaczyć zło w swoim życiu i nad tymi grzechami łatwiej będzie nam pracować. Wtedy też nie będzie wypowiadanych słów: "właściwie to ja nie mam się z czego spowiadać, bo nie mam grzechów".

Na koniec przypominania sobie swoich grzechów dobrze jest je uszeregować. Jeśli bowiem robimy rachunek sumienia np. według przykazań, błogosławieństw czy grzechów głównych, to czynimy to według pewnych tematów. Na zakończenie trzeba więc je uszeregować czy też uporządkować w dobrze znane nam kategorie: najpierw grzechy ciężki (śmiertelne), a później grzechy lekkie (powszednie). Takiemu rozeznaniu służy rachunek sumienia i pomaga później w taki sposób przedstawić je w spowiedzi, aby nie było tam przysłowiowego "grochu z kapustą".

Czasami, kiedy robimy rachunek sumienia przed samym przystąpieniem do Sakramentu Pokuty i Pojednania, okazuje się, że mamy trudności w przypomnieniu sobie grzechów i to niekoniecznie ze względu na problemy z pamięcią z powodu wieku. Zdarza się to zwłaszcza przy dłuższej nieobecności przy konfesjonale.

Dobrze jest codzienne robić rachunek sumienia w czasie modlitwy np. wieczornej, jako podsumowanie całego dnia, zapewne sprawi to, że nie będzie kłopotów ze zrobieniem rachunku sumienia przed spowiedzią, gdyż wystarczy przypomnieć sobie zebrane już wcześniej niedoskonałości i grzechy.

Zakończeniem robienia rachunku sumienia powinna być modlitwa. Najpierw dziękczynienia Bogu za Jego dobro i za to, co z pomocą Jego łaski udało się zrobić. Później przeproszenia za grzechy i słabości, które obraziły Boga czy były brakiem odpowiedzi miłością na Jego miłość oraz za to, co wywołało krzywdę w życiu moich bliźnich. W tym elemencie należy zawrzeć żal za to zło oraz postanowić poprawę - nad tymi dwoma elementami zastanowimy się w następnych częściach naszego cyklu. Wreszcie już na sam koniec powinna pojawić się prośba o dobrą spowiedź i w intencji kapłana przez którego doświadczać będę Bożego Miłosierdzia.
Jeśli w taki sposób przeżyję rachunek sumienia, to rzeczywiście już niejako na starcie moje przygotowanie do spowiedzi będzie odpowiednie i pomoże mi ten sakrament owocnie przeżyć.

Czym jest? Przede wszystkim rachunek sumienia to nie jest przygotowanie listy błędów. Chodzi raczej o to, by posłuchać, co Bóg ma do powiedzenia o moim życiu: co Mu się może podobać, a co jest złe. To ma być rozmowa z Bogiem o moim życiu. Trzeba na tę rozmowę przeznaczyć przynajmniej kilka lub kilkanaście minut. Zrobić rachunek sumienia to nie tylko przypomnieć sobie: „co to ja zawsze mówiłem?” stojąc już w kolejce do konfesjonału.

Jak zrobić dobry rachunek sumienia? Bardzo cenne jest rozpoczęcie od plusów. Jeśli widzę, jak wiele dobra jest w moim życiu, mogę je rozwijać. Jeśli widzę tylko zło i błędy, łatwo przychodzi wniosek, że nic się ze mną nie da zrobić. Proste pytanie: „co dobrego zrobiłem od ostatniej spowiedzi?” Może to pytanie niejednemu z nas przysporzyć sporo kłopotów. Nie chodzi o to, że dobra nie ma, ale raczej o to, że nie potrafimy go zobaczyć. To jest pewien problem – bo w końcu jak mam rozwijać coś, czego nie widzę? Dobro ma wzrastać. Ostatecznie człowiek wierzący to nie jest ktoś, kto ma wyjść „na zero”. Ideałem nie jest jedynie unikanie grzechów. Jezus pyta nas o dobro.

Przy pytaniu o dobro należy też zobaczyć, co się zmieniło od ostatniej spowiedzi: czy jestem lepszym człowiekiem? Czy dobra jest więcej?

Drugi kierunek to zło. Jednym z największych dramatów człowieka jest to, kiedy nie widzi swoich grzechów. Dziś wielu uważa, że nie mają się z czego spowiadać. Czy są święci? Raczej nie. Chciałoby się powiedzieć, że częściej ślepi niż święci.

Jednak nawet ci, którzy się spowiadają, nieraz mają problem z duchowym wzrokiem. Każdy ksiądz mógłby bez trudu sporządzić listę grzechów, które ludzie zasadniczo wyznają, i drugą, może nawet dłuższą, takich, które mało kto zauważa. Nieposłuszeństwo rodzicom – tak. Złośliwości względem nauczycieli – to już niekoniecznie. Kłótnie w domu – to tak. Plotki i krytykowanie – rzadko. Kłamstwa – tak. Złośliwości, posądzenia – rzadko. Opuszczona Msza niedzielna – tak. Zakupy czy praca w niedzielę – sporadycznie. Można mnożyć w nieskończoność.

Aby przygotować się do spowiedzi, warto sięgnąć po dobry rachunek sumienia, który nam pokaże nie tylko co „mi się wydaje”, ale prawdę. Dobry rachunek sumienia to skarb. Jedni całe życie sięgają po rachunek sumienia dla dzieci i w wieku 50 lat jeszcze się spowiadają, że nie słuchali rodziców. Inni uważają, że sami wiedzą, co jest złe i za jedyny swój grzech uważają przeklinanie. Jeśli jednak mamy dobrze się przygotować do pojednania z Panem, na pewno warto poszukać: może przewertować kilka książeczek; sporo cennych pozycji można też znaleźć w internecie. Takie poszukiwania to oczywiście ryzyko – możemy znaleźć. Kiedyś jedna kobieta otrzymała rachunek sumienia – dość dobry, szczegółowy. Po pół godzinie oddała go księdzu ze słowami: „on nie jest dla mnie. Wyszło mi za dużo grzechów”. Można i tak... W rachunku sumienia nie chodzi o to, żeby wymyślać sobie dodatkowe grzechy, ale żeby stanąć przed lustrem i powiedzieć uczciwie: taki jestem. Przepraszam, Boże. Potrzebuję pomocy. Jeśli z takimi słowami przyjdę do Niego, mogę być pewien: On zadziała w moim życiu.

Jak często robić rachunek sumienia? Nie ma wątpliwości, że przed każdą spowiedzią obowiązkowo musi być solidny. Bez niego spowiedź zmarnujemy. Ale warto postarać się też o częstszy – najlepiej codzienny. Nieraz nie wiemy, co robić w czasie wieczornej modlitwy. Bardzo pięknym i pożytecznym zwyczajem jest przypomnienie sobie konkretnych sytuacji kończącego się dnia: trzech, za które chcę podziękować i trzech, za które przepraszam. Taki codzienny rachunek sumienia jest wielką pomocą w drodze do Boga.

Na koniec dodajmy jeszcze, co mamy sobie przypomnieć przed spowiedzią. Grzechy – to jasne. Ale to nie wszystko. W przypadku grzechów ciężkich konieczne jest też zaznaczenie dwóch spraw: po pierwsze ile razy lub jak często popełniliśmy grzech. Zdajemy sobie sprawę, że czymś innym jest jedno upicie się, a czymś innym stałe nadużywanie alkoholu. Fakt, to grzechy ciężkie, ale jednak ilość ma znaczenie.

Druga sprawa to ważne okoliczności. Spowiadam się z kradzieży – automatycznie mam podać, co to było. Znów inaczej wygląda kradzież ogórka kiszonego, inaczej roweru, a inaczej samochodu. Co innego, jeśli ukradzioną rzecz już oddałem, co innego, jeśli nie zdążyłem. Wszystko kradzież – a przecież za każdym razem inaczej.

O rachunku sumienia można jeszcze dużo mówić. Wiele od niego zależy. Jeśli będzie byle jaki – i sumienie będzie byle jakie. Wielu takie ma – i uważając, że wszystko jest w porządku robią takie świństwa, że szkoda mówić. Dobre sumienie nie będzie jednak zawsze wskazywało tego, co dla mnie wygodne. Będzie wskazywało poprawnie. Rachunek sumienia to moment, gdy skalujemy nasze sumienie: staramy się je tak ustawić, żeby jak najlepiej wskazywało, co jest dobre, a co złe. Dlatego warto się postarać, by był solidny – nie łatwy, ale głęboki. Taki rachunek sumienia to skarb. Na szczęście jest w zasięgu ręki. Właściwie wszystko rozbija się o jedno pytanie: czy chcesz?


« wstecz

Polecamy

Głos Karmelu e-religijne.pl Nasza Szkoła Starostwo Loreto Nasze Loreto Szkoła Chmielnik

Piotrkowice, ul. Kościelna 1, 26-020 Chmielnik, tel. 41 354 90 09