Czytelnia

Posadzenie "Dębu Pamięci" (zdjęcia w fotogalerii)


Kazanie o. Szczepana T. Praśkiewicza OCD
wygłoszone w Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej w Piotrkowicach
z okazju upamiętnienia śp. kapitana Stanisława Pałygi
(18 maja 2010)

 
Dobiega w liturgii Kościoła do końca okres wielkanocny, okres paschalny. Zakończy się on w najbliższą niedzielę, uroczystością Pięćdziesiątnicy, tj. uroczystością zesłania Ducha Świętego, zwaną w naszej polskiej, ludowej tradycji, uroczystością Zielonych Świąt. Do uroczystości paschalnych przygotowywaliśmy się przez sześciotygodniowy czas Wielkiego Postu, kiedy to wpatrywaliśmy się w krzyż Chrystusa, aby uświadomić sobie cenę naszego zbawienia, naszego odkupienia. W liturgii słowa słyszeliśmy przed chwilą fragment Dziejów Apostolskich, i widzieliśmy Apostoła Piotra, tego, który w Wielki Piątek stchórzył, który aż trzykrotnie zaparł się Pana Jezusa podczas sądu dokonywanego nad Nim przez Żydów i przez Piłata. Dziś Piotr jest inny. Dziś jest on nader odważny! Staje przed wszystkimi, którzy przybyli do Jerozolimy, i niczego się już nie boi, nie obawia, ale głosi Zmartwychwstałego Chrystusa i mówi odważnie do Żydów: „Niechaj cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, Bóg wskrzesił z martwych, uczynił Panem i Mesjaszem” (por. Dz 2,36).
Piotr mówi prawdę. On pamięta naukę Jezusa! On przypomina sobie Jego słowa, które głosił o prawdzie, kiedy mówił, że sam jest Prawdą (por. J 14,6), kiedy stwierdzał, że „prawda was wyzwoli” (J 8,32). Piotr nazywa rzeczy po imieniu, on – moglibyśmy powiedzieć – nie owija wełny w bawełnę, nie jest za modnym dzisiaj oczyszczeniem pamięci, ale mówi Żydom wprost, że są zabójcami Chrystusa, i ogłasza to wszystkim: „Niechaj cały dom Izraela wie z niewzruszoną pewnością, że tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali, Bóg wskrzesił z martwych” (Dz 2,36). Piotr nie używa dyplomacji, nie mówi ogólnikowo, np. że „tego Jezusa, który był ukrzyżowany”, czy też tak, jakby tego chcieli Żydzi, „tego Jezusa, którego Piłat wydał na ukrzyżowanie”, ale mówi Żydom wprost: „tego Jezusa, którego wyście ukrzyżowali”! Tak najdrożsi. Piotr jest świadkiem prawdy. On pamięta, on wie, że Pan Jezus mówił „tylko prawda was wyzwoli”! (J 8,32).
W ub. miesiącu, kwietniu, który tak tragicznie zapisał się także w historię naszych dni, przypadała 70-ta rocznica Zbrodni Katyńskiej, zbrodni wymordowania w 1940 roku w Katyniu, Charkowie i Miednoje ponad 21.000 oficerów Wojska Polskiego, Policji, Straży Granicznej i Więziennej. A wszystko to na rozkaz ówczesnego przywództwa Związku Sowieckiego. Świat miał się nigdy nie dowiedzieć o zbrodni katyńskiej, jej ślady miała pokryć ziemia, a kłamstwo miało ją wymazać z ludzkiej pamięci. Prawdę o Katyniu tuszowano przez 70 lat! Za prawdę o tej straszliwej zbrodni płacono wysoką cenę. I chyba najwyższą Polska zapłaciła owego tegorocznego 10 kwietnia, kiedy wybitni przedstawiciele naszego życia państwowego, narodowego i kościelnego, na czele z Prezydentem Rzeczypospolitej i jego małżonką, pragnący uczcić pamięć pomordowanych oficerów i pomodlić się na miejscu ich kaźni, ponieśli tragiczną śmierć i dziś modłą się wraz nimi już w wieczności, a ofiara ich życia sprawiła, że cały świat poznał prawdę o Katyniu, a parlament Europejski wreszcie nazwał ją zbrodnią ludobójstwa. Potrzebna była aż taka ofiara, ofiara dramatycznej śmierci kwiatu naszego narodu, bo ofiara życia przemawia najmocniej. I polegli pod Smoleńskiem przemawiają do nas nadal, przemawiają spoza swych grobów i przypominają Jezusową naukę, „że tylko prawda nas wyzwoli!” (J 8,32).
Moi drodzy, w katastrofie pod Smoleńskiem zginął także śp. ks. Józef Joniec z Zakonu Pijarów, prezes stowarzyszenia „Parafiada” i inspirator społecznego programu upamiętnienia ofiar zbrodni katyńskiej – „Katyń... ocalić od zapomnienia”, programu, którego celem jest uczczenie pamięci, a zarazem przywołanie sylwetek pomordowanych oficerów poprzez posadzenie każdemu z nich dębu pamięci. Do tego programu, w jaki włączyły się liczne instytucje w Polsce, przyłączyło się chętnie i nasze środowisko lokalne, z władzami samorządowymi, szkołą, parafią i klasztorem, za co bardzo dziękujemy tym instytucjom, na ręce pana burmistrza Jarosława Zatorskiego, pana dyrektora Jacka Sobasia, ojca proboszcza i przeora Melchiora Wróbla, a nadto dziękujemy naszemu głównemu celebransowi, rodakowi i współbratu zakonnemu śp. ks. Józefa Jońca, o. Jackowi Stępniowi, pijarowi. Podjęliśmy wszyscy tę inicjatywę posadzenia dębu, tym bardziej, że będzie on upamiętniał naszego rodaka, por. Stanisława Pałygę z Grabowca, oficera zwiadu piątej baterii artylerii lotniczej, walczącego w 1939 r. w obronie Lwowa i tamże aresztowanego po 17 września 1039 r., tj. po inwazji sowietów na Polskę, więzionego, a następnie rozstrzelanego przez nich i spoczywającego w Charkowie.
W lipcu 2002 r., dane mi było być w Charkowie, gdzie nawiedziłem cmentarz wojenny, odszukałem tabliczkę z nazwiskiem porucznika, o którym tak wiele słyszałem od mojego dzieciństwa w Grabowcu od śp. taty Jana Praśkiewicza, i od stryja Feliksa partyzanta z oddziału „Wybranieckich”, a później, gdy już wstąpiłem na drogę życia duchownego, także od brata śp. porucznika, tj. od śp. ks. kan. Jana Pałygi. Byłem też świadkiem, jak siostrzeniec porucznika, mój kolega, Staszek Bielecki, dziś prezes sądu w Ostrowcu Świętokrzyskim, miał w szkole i na studiach kłopoty za to, że przyznał się, iż wujek był męczennikiem katyńskim. Zaduma nad tabliczką z imieniem grabowieckiego porucznika na masowej mogile oficerów zamordowanych w Charkowie, uderzenie w wiszący tam dzwon pamięci, poczynione i przekazane rodzinie fotografie, zebrane wspomnienia od krewnych, zwłaszcza od p. Małgorzaty Stawiarz z Bieleckich, czy od państwa Salwieraków, stały się potem bodźcem do opracowania biogramu dla Nowego Kuriera Chmielnickiego i do wydania broszury o tym wybitnym ziomku, o poruczniku Stanisławie, którego jesienią przed trzema laty, śp. prezydent Lech Kaczyński, na wniosek Ministerstwa Obrony Narodowej, awansował pośmiertnie do stopnia kapitana.
Dziś osobiście cieszę się, że upamiętniamy tego grabowieckiego kapitana w jego rodzinnych stronach, w jego parafii, w środowisku jego dzieciństwa, i to w tak uroczystej oprawie i przy udziale tak licznych gości, którzy nas zaszczycają swą obecnością i których – na czele z jego krewnymi – serdecznie pozdrawiamy.
Wszyscy razem wznosimy za śp. kapitana Stanisława naszą modlitwę. Dobrze, że prawda o Katyniu wyszła na jaw. Szkoda tylko, że trzeba było zapłacić za nią aż tak wielką cenę. Niech jednak ta cena krwi, krwi przelanej niewinnie przez kapitana Stanisława i przez ponad dwadzieścia tysięcy oficerów przed siedemdziesięcioma laty, jak cena krwi tych, którzy przed kilkoma tygodniami przelali ją pod Smoleńskiem, nie będzie daremną! Niechaj nas ona jednoczy w służbie Polsce, w służbie szlachetnym ideałom naszych praojców, w służbie prawdzie, a wszystko to w imię Ewangelii i w imię prawdziwej miłości do Ojczyzny, w imię rzetelnego patriotyzmu.
Czasem słyszy się, jak niektórzy mówią: po co to wszystko? Po co odgrzebywać dawne rany? Dać już spokój przeszłości! Patrzeć w przyszłość. Wybielić rany przeszłości. Zapomnieć o tym wszystkim!
Nie zupełnie moi drodzy! Św. Piotr w swojej mowie do Żydów – jak to słyszeliśmy w pierwszym czytaniu – nie wybielił pamięci, nie przemilczał ich zbrodni, nie szukał dyplomacji, nazywał rzeczy po imieniu! Ojciec Święty Jan Paweł II, którego 90-te urodziny dziś obchodzimy i którego imię nosi nasza szkoła – przebaczył zamachowcy, ale to nie oznaczało, że wypuszczono go z więzienia. Sprawiedliwość wymagała, aby odsiedział słuszny wyrok! Rany przeszłości, owszem, powinniśmy w duchu Ewangelii przebaczyć, ale nie wolno nam o nich zapomnieć. Trzeba o nich pamiętać i trzeba o nich mówić, aby za naszych dni nie powtórzyły się przypadkiem podobne tragedie. Nadto – jak mówi łacińskie przysłowie – „historia vitae magistra est!” (historia jest nauczycielką życia), a wielki nasz rodak, bohater narodowy, powstaniec styczniowy i katorżnik Sybiru, emigrant na Zachodzie i w końcu zakonnik i kapłan, karmelita bosy, dziś święty Kościoła powszechnego – o. Rafał Kalinowski, stwierdził, że „biada narodowi, który o zachowanie pamiątek Ojczyzny się nie stara! W ten sposób wyrok zguby na siebie pisze”.
Snujemy dziś, najdrożsi, tę naszą patriotyczną i religijną refleksję tutaj w Piotrkowicach, w tym maryjnym sanktuarium regionalnym Ziemi Świętokrzyskiej. Wpatrujemy się w Matkę Najświętszą, która – jak to śpiewaliśmy w refrenie psalmu responsoryjnego – jest „wielką chlubą naszego Narodu”. „Ona – jak głosi prefacja mszalna – przyjmując pod krzyżem testament Bożej miłości, wzięła za swoje dzieci wszystkich ludzi, którzy przez śmierć Chrystusa narodzili się do życia wiecznego […] i otacza macierzyńską miłością Naród, który Ją wybrał na swoją Królową”.
            I Maryja, jak to często Ona czyni, zaprowadziła nas i dziś jeszcze raz pod Krzyż Chrystusa, abyśmy jeszcze raz usłyszeli i jeszcze raz przyjęli testament tegoż Krzyża. Wszystko to, co najważniejsze i najwartościowsze dla człowieka, dokonało się na Krzyżu i wyrosło tuż obok Chrystusowego Krzyża. Na Krzyżu został zniweczony grzech. Na Krzyżu zatrzymana została obłędna i śmiercionośna diabelska logika zemsty; wpatrzeni w stojącą u stóp Krzyża Maryję, nasi rodacy prosili przez wieki, i prosimy też my dzisiaj, aby Ojczyzna nasza umiłowana – i „…tyle razy we krwi skąpana” – była „królestwem prawdy, miłości, jedności i pokoju”.
            Maryję, Królową Polski i Hetmankę Oręża Polskiego czcili szczególnie polscy rycerze, żołnierze i oficerowie. Pieśń „Bogurodzica” była hymnem oręża polskiego pod Grunwaldem i na wielu innych miejscach. Przy ekshumacji zwłok oficerów katyńskich wydobyto z ziemi jakże wiele ryngrafów i medalików tej. „co jasnej broni Częstochowy i w Ostrej świeci bramie”. Ranione mieczem oblicze Częstochowskiej Pani zdobiło sztandary wojskowe i szaty liturgiczne biskupów polowych i kapelanów, którzy szli krok w krok za żołnierzami. Czcicielem Maryi był też śp. nasz kapitan Stanisław Pałyga, który niejeden raz zginał w swym dzieciństwie i młodości kolana przed Jej obliczem w tutejszym sanktuarium, a gdy ostatni raz przybył z Torunia, gdzie pracował jako oficer w Ósmym Pułku Artylerii Ciężkiej, a było to latem 1939 roku, i czuło się już atmosferę zbliżającej się okrutnej wojny, pobożna jego matka, Józefa z Rogalów Pałyga, matka pięciu braci i trzech sióstr kapitana, matka kapłana, śp. ks. kan. Jana Pałygi – i wiem to właśnie od niego – zaszyła mu obrazek Matki Bożej Loretańskiej pod podszewkę jego oficerskiego munduru, w którym poszedł na wojnę i już z niej nie powrócił! A słowo modlitwy, wspomnienie rodzinnych stron, wspomnienie piotrkowickiego loretu, dodawało mu otuchy w czasie sowieckiej, jenieckiej niewoli i w chwili samej śmierci.
            Najdrożsi! Gdy Jan Paweł II przybył po raz pierwszy jako Papież do Polski w czerwcu 1979 roku, na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie, mówiąc o Ojczyźnie, zacytował ks. Piotra Skargę i powiedział, że „Polska, ten stary dąb tak urósł, i wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus!”.
            Przywołuję te słowa dziś, kiedy świętujemy 90-te urodziny Ojca Świętego, i sadzimy dęba dla upamiętnienia naszego rodaka, śp. kapitana Stanisława Pałygi. I czynię to po to, abyśmy sobie uświadomili, że rzeczywiście: ten stary dąb, Polska, tak urósł, że nie obalił go ani potop szwedzki, ani rozbiory, ani hitlerowska i bolszewicka II wojna światowa, ani zbrodnia katyńska, ani powojenna nomenklatura komunistyczna w wydaniu sowieckim, ani tragiczna katastrofa spod Smoleńska sprzed kilku tygodni – „bo korzeń jego jest Chrystus!”.

A przecież i teraz, moi drodzy, sprawujemy eucharystyczną ofiarę Chrystusa. Obejmijmy więc naszą modlitwą Polskę i jej sprawy! Przyjmijmy Jezusową Ewangelię i bądźmy ludźmi sumienia, ludźmi prawdy! Bo tylko prawda nas wyzwoli! (por. J 8,32). Wraz z Janem Pawłem II, w dniu jego 90-tych urodzin, módlmy się i wołajmy do Boga: „Niech zstąpi Duch Twój! Niech odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi! Tej naszej polskiej ziemi! Co więcej, celebrując tę dzisiejszą Eucharystię, wraz z okolicznościową akademią, na którą zaprasza nas młodzież piotrkowickiej szkoły im. Jana Pawła II wraz z wychowawcami, sadząc tego dęba pamięci, dziękujmy Bogu za śp. kapitana Stanisława Pałygę, za jego szlachetną służbę Ojczyźnie, aż po śmierć, i parafrazując słowa naszej patriotycznej pieśni, módlmy się za Niego i prośmy dobrego Boga: przed Twe ołtarze zanosim błaganie, ojczyznę niebieską zechciej mu dać Panie! Amen!


« wstecz

Polecamy

Nasze Loreto Starostwo Nasza Szkoła Szkoła Loreto e-religijne.pl Chmielnik Głos Karmelu

Piotrkowice, ul. Kościelna 1, 26-020 Chmielnik, tel. 41 354 90 09